Dziecko na obcasach

Nikt nie nabrał się na moją ciążę. Na moje dziecko też nikt się nie nabrał. To była ciąża podobna do milionów innych ciąż. A moje dziecko jest normalnym dzieckiem. Skąd więc bierze się wyjątkowość ciąż i dzieci celebrytek? Dlaczego gwiazdki stają się ekspertkami w dziedzinie macierzyństwa?

Ani przez skórę brzucha celebryckie dziecko nie zdobędzie Oscara, ani po przyjściu na świat nie wygra Fryderyka.
Głupia nie jestem - wiem, że samodzielnie wychowując dziecko nie jesteś w stanie powrócić do formy sprzed ciąży w ciągu trzech tygodni. Po pierwszej zmianie rozmiaru ubranek zaczynasz kumać o co chodzi z tymi ciuchami. Pierwsze tygodnie macierzyństwa to regulacja gospodarki hormonalnej i oprócz euforii pojawiają się gorsze chwile. Bezwzględnie kochasz swoje dziecko i możesz bez przerwy na nie patrzeć, ale czasem nie możesz doczekać się 19:30 kiedy wykąpiesz brzdąca i położysz spać.
Macierzyństwo to wiele radości ale też masa wątpliwości.
Żadna z moich koleżanek związanych z muzyką nie zbudowała kariery na dziecku. Może mam po prostu normalne koleżanki, które mają normalne dzieci i są normalnymi dobrymi mamami.
A jak to wygląda u mnie?
Mój były manager przepowiadał, że przez okres ciąży i rok po narodzinach dziecka nie będę grać koncertów, bo w ciąży to niebezpieczne, a przez pierwszy rok życia dziecko stale choruje. Na szczęście całkowicie minął się z prawdą.
Ostatni koncert ciążowy zagrałam trzy tygodnie przed rozwiązaniem. Teraz mój syn jeździ ze mną na koncerty. Dzięki cudownym przyjaciółkom mogę sobie pozwolić na granie koncertu, kiedy to cudowne dziewczyny opiekują się moim skarbem. Organizatorzy koncertów wykazują się również wielką troską i pomocą. Moi chłopcy z BiFF traktują mnie z wielką wyrozumiałością - niektóre projekty realizujemy korespondencyjnie. A do studia nagraniowego mały idzie ze mną (już go słychać!).
Kubuś jest bardzo grzecznym dzieckiem. Potrafi świetnie podróżować, na próby chodzi w ochronnych słuchawkach. Na przedostatnim koncercie wyprodukował górną lewą jedynkę. Jeśli śpimy w hotelu to dzwonię wcześniej i załatwiam łóżeczko dla małego. Wożę ze sobą dmuchaną wanienkę do kąpieli. Od strony pasażera mam wyłączoną poduszkę powietrzną. Na wyjazdy zabieram też ze sobą scyzoryk i tarkę, żeby Kubuś mógł zjeść świeże jabłko. A do domu wracamy z walizką utytłanych ubranek.
Nie mogę jednak powiedzieć, że w jakikolwiek sposób dziecko pomaga w zrobieniu kariery. Ale teraz jakoś specjalnie mnie to nie martwi. Nie wyobrażam sobie życia bez mojego synka. I już nie mogę się doczekać naszego kolejnego wspólnego wyjazdu.
Trwa ładowanie komentarzy...